Pozytywny gość – tak kojarzy mi się John Butler. Ale czy można mieć czarne myśli, kiedy żyje się w przepełnionej słońcem Australii? Nic dziwnego, że facet zachowuje się trochę jak stary hippis – pokój, miłość, muzyka… i to taka muzyka niczego sobie. Wystarczy rzec, że na Antypodach to gwiazda wysokiej klasy. Płyty jego zespołu – John Butler Trio – debiutują przeważnie na pierwszych miejscach list sprzedaży i pokrywają się platyną. Jakaż szkoda, że u nas takie granie nie jest w stanie przebić się do mainstreamu. „Takie granie” oznacza w tym przypadku mieszankę klasycznego rocka, bluesa, funk rocka, folku… i jeszcze kilku innych rzeczy.Na „April Uprising” tych „innych rzeczy” jest zresztą trochę więcej niż na poprzednich albumach australijskiego tria. Już otwierający płytę „Revolution” zapowiada pewne zmiany – jest taki schludny i dopracowany. Do tego sam Butler zdmuchnął kurz ze wzmacniaczy. Cóż, mniejsza rola akustycznych brzmień jest charakterystyczna dla całego „April Uprising”. To co napisałem, może co po niektórych przerazić, ale spokojna głowa – zmiany nie są znowu takie rewolucyjne, tylko proporcje nieco się zmieniły.
Co do samych kompozycji, to następcy „Zebry” raczej tu nie znajdziemy, ale też nie ma co narzekać. Wspomniany „Revolution” chodził mi po głowie już od pierwszego przesłuchania. Są tu rzeczy pozytywne i zwariowane. Wesoły, nieco bluegrassowy „C’mon Now” nadaje się na jakąś szaloną letnią potańcówkę, a z kolei „Don’t Wanna See Your Face” to trochę taki… folk-rap. Płyta ma też swoje bardziej uduchowione oblicze, które objawia się w takich poważniejszych, nastrojowych utworach, jak „Mystery Man”, „Ragged Mile (Spirit Song)” czy „Take Me”. Najgorzej wypadają tu podróże w stronę typowego radiowego rocka. Singlowy „Close To You” jakoś w ogóle do mnie nie przemawia. Trochę lepiej wypada „To Look Like You”, ale ostatecznie to też nie jest taki John Butler, jakiego lubię najbardziej.
„April Uprising” to płyta eklektyczna, która z pewnością może się podobać. Mi słuchało się jej lepiej niż trochę mdłego „Grand National” z 2007 roku, ale… do „Sunrise Over Sea” trochę jeszcze brakuje.
Ocena: 7/10
Próbka:
Revolution (video)
(Paweł D.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz