Krótka podróż do połowy lat 90., kiedy to era zespołów z Seattle powoli dobiegała końca, ale niektórzy łudzili się jeszcze, że gdzieś w USA (i nie tylko) odnajdą się godni następcy Nirvany, Pearl Jam czy Alice In Chains. Przedstawiamy zespoły, które spóźniły się na swoją chwilę chwały, ale nie zasługują też na to, aby bezmyślnie wrzucić je do worka z komercyjnym post-grungem z drugiej połowy zeszłej dekady. Zespoły przełomu. Echa grunge'u lub pierwsza fala post-grunge'u - jak zwał, tak zwał. Będzie kilka zapomnianych hitów, a i jakieś niespodzianki się znajdą...Audycja z 24.08.2010
Lista utworów:
1. Waterfall - Toadies
2. The Possum Kingdom - Toadies
3. Cover Me - Candlebox
4. Water's Edge - Seven Mary Three
5. Comedown - Bush
6. Iris - Live
7. Plowed - Sponge
8. Counting Blue Cars - Dishwalla
9. Popular Modern Themes - Chokebore
10. Back Porch - The Presidents Of United States Of America
11. Nervous and Weird - Everclear
I klipy na zachętę:
Love Everybody - The Presidents Of United States Of America
Far Behind - Candlebox
A Taste For Bitters - Chokebore
Lightning Crashes - Live (unplugged)
Nie rozumiem, dlaczego nie lubicie tego komercyjnego post-grunge'u. Tzn, rozumiem, ale on też miał swoje ciekawsze strony - zazwyczaj debiutanckie płyty tych kapel były cięższe, brudne, nieprzystępne. Inaczej mówiąc, są to też albumy, na które warto zwrócić uwagę - powstawały, kiedy członkowie tych bandów nie byli jeszcze znani szerszej publiczności i nie sprzedawali dziesiątek tysięcy płyt. Może warto byłoby się przyjrzeć mroczniejszym początkom zespołów, które skończyły jako ta bardziej komercyjna część post-grunge'u?
OdpowiedzUsuń