poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Knives Out! - Rough Cuts EP (2010)

Założę się o duże piwo, że jeśli nie słuchaliście czerwcowych audycji z cyklu Dom Wariatów, to nazwa Knives Out! niewiele wam mówi (nie, nie chodzi o piosenkę Radiohead!). No, chyba że jesteście wiernymi fanami Hellyeah, Nothingface lub Dog Fashion Disco. Tak się bowiem złożyło, iż muzycy tych całkiem zacnych zespołów postanowili połączyć swoje siły. Oczywiście – pod szyldem Knives Out!

Pełnowymiarowa płyta tego projektu zapowiadana jest na koniec 2010 roku. „Rough Cuts EP” to chyba taka sonda, która ma zbadać grunt. Cztery utwory, które odsłaniają dosyć dużo. Przede wszystkim już wiadomo, że Knives Out! to zespół o wielu twarzach. Bywa ostro i z wykopem („Surrounded by Demons”), ale na wpadające w ucho refreny też starczyło miejsca (przede wszystkim „Eat Your Heart Out”). Dla mnie najważniejszą postacią jest tu oczywiście wokalista - Todd Smith. Tak, tak, tęsknię za Dog Fashion Disco, dlatego oczywistym jest, że Knives Out! potraktowałem trochę jako substytut macierzystej kapeli Smitha. Czy słuszne było moje nastawienie? Nie do końca. Knives Out! to jednak trochę inna bajka. Dog Fashion Disco bywało ciężkie, ale (przynajmniej w ostatniej fazie działalności) skupiało się na zabawie konwencjami, na kombinowaniu. Knives Out! prezentuje muzykę prostszą i cięższą. Poza tym mają zupełnie inny image… wiecie, tacy trochę twardziele (ciekawe na ile poważnie to traktują?). Wydaje mi się jednak, że „Roug Cuts EP” pokazuje, że stać ich na dużo. Chociaż nikt tu koła nie wynalazł, to i tak słucha się tego z przyjemnością. Jest solidnie. Kto wie, jeśli zapowiadany na zimę „All American Killer” będzie jeszcze trochę lepszy, to może być naprawdę ciekawie.

Ocena: 7/10

Próbka:
Eat Your Heart Out (audio - teledysku się jeszcze nie dorobili)

(Paweł D.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz