czwartek, 13 maja 2010

Drowning Pool - Drowning Pool (2010)

Jak wspominaliśmy w jednej z naszych ostatnich audycji, rok 2010 jest okresem nu metalowych powrotów. Na nowe wydawnictwa zdecydowali się niemal wszyscy ważni przedstawiciele tego nurtu - Korn, Limp Bizkit, Deftones, a także – przynajmniej w części nu metalowy – Godsmack. Na tym jednak nie koniec. Znać o sobie dają także reprezentanci szeroko rozumianej "drugiej ligi" – Sevendust, Nonpoint, Tarpoot, Ill Nino… można wymieniać dalej… W całym tym natłoku pojawiła się również kolejna propozycja Drowning Pool. Na kogo, jak na kogo, ale na nich nie liczyłem. Nawet nie wiem, co mnie podkusiło, żeby sięgnąć po tę płytę, ale sięgnąłem i… miło się zaskoczyłem. No, może to akurat mało trafne stwierdzenie. Raczej – nie jest tak beznadziejnie, jak się spodziewałem.

Album nazwany po prostu „Drowning Pool” jest drugim studyjnym wydawnictwem zespołu z udziałem wokalisty Ryana McCombsa – oryginalnego frontmana zespołu Soil. Słychać, że gość zadomowił się już na swoim stanowisku i zaczął nawet przerabiać zespół na swoją modłę. Pamiętacie jeszcze to Drowning Pool z płyty „Sinner”? Z tamtego brzmienia zostało niewiele. Jest lżej, bardziej rockowo niż metalowo… bardziej jak Soil. Naprawdę ciężkiego łojenia tu nie uświadczymy, ale mnie to wcale nie martwi. Nie oszukujmy się – nu metal zawsze był komercyjny i popularność zawdzięczał przede wszystkim nieco pretensjonalnej chwytliwości. Trochę taki metalowy pop. I wszystko było w porządku, dopóki zespoły dbały o to, żeby przy ich numerach rzeczywiście można było z przyjemnością poskakać – pobawić się. Drowning Pool zrobili zatem słuszny krok – nie decydują się na żadne eksperymenty, nie udają, że są wybitnymi instrumentalistami, ale dbają o to, żeby przy refrenie chciało się oderwać nóżki od ziemi i pomachać czupryną. Standard taki spełnia większość utworów na płycie, a no czoło wysuwają się „Children Of The Gun”, „Let the Sin Begin” i “Feel Like I Do”. Ponad przeciętną wyskakuje „Regret”, który w czasach świetności tego stylu mógłby sobie nawet poszaleć na listach przebojów. Moją uwagę przykuł też „King Zero”, głównie z uwagi na nawiązania do Corrosion Of Conformity. Gorzej wypadają natomiast momenty ballado-podobne w stylu „More Than Worthless” czy „Alcohol Blind”. Tutaj wtórność i nuda mogą nie jednego ululać do snu.

Obiektywna ocena „Drownig Pool” jest trudna. Nu metal stał się taką jałową glebą, a zespół tak się kręci po tym bezpłodnym pustkowiu i kręci. Należy jednak oddać chłopakom pokłony za to, że cały czas czuć w tym energię i ich przekonanie, co do wartości takiego grania. Czyli cóż… bazar, ale z wykopem.

Ocena: 6/10

Próbka:
Feel Like I Do (video)

(Paweł D.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz