Jack White – rockowe objawienie tej dekady – zaczął się ostatnio rozmieniać na drobne. Efekciarskie kolaboracje, projekty poboczne, wszystko niby na poziomie… ale już mnie to jakoś zaczęło denerwować. Gdzie się podziała ta ujmująca prostota, ten brud, te niedopowiedzenia? Nie tęsknicie za starym, dobrym The White Stripes? Ja tęsknię.No właśnie, „Under Great White Northern Lights” ma chyba nieco udobruchać zniecierpliwionych fanów. Jack nie ma czasu na nagrywanie nowych piosenek (a przynajmniej nie ze swoją byłą żoną), więc postanowił wydać koncertówkę. Nagrania pochodzą z kanadyjskiej trasy zespołu z 2007 roku. Można by się spodziewać, że w związku z tym będą tu dominować utwory z albumu „Icky Thump”. The White Stripes doszli jednak do wniosku, że lepiej chyba wydać coś bardziej przekrojowego. I dobrze. Dobór utworów jest rzeczywiście ciekawy, bo nie dość, że pojawiają się tu kawałki z różnych okresów działalności grupy, to w dodatku nie doszło do selekcji w stylu „the best of”. Ja czuję się zaspokojony, bo nie zabrakło mojego ulubionego „Jolene”. Spokojnie - na „Seven Nation Army” też się miejsce znalazło (i to honorowe). Do samych wykonań też nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Jest tak, jak być powinno – surowo, ale z jajem.
Jeżeli ktoś nie rozumie fenomenu The White Stripes, to powinien sięgnąć po „Under Great White Northern Lights”. Jeśli Jack White w wersji “live” nadal do was nie przemawia, to już chyba nic was nie przekona. Może nie jest to koncertówka wybitna, ale z pewnością udowadnia, że The White Stripes to zespół, na którego występy warto się wybrać.
Ocena: 7/10
Próbka:
Let's Shake Hands (video)
I zapowiedź filmu dokumentalnego:
Under Great White Northern Lights (trailer)
(Paweł D.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz