czwartek, 18 marca 2010

Taking Dawn – Time to Burn (2010)

Nie wiem co skłoniło mnie do sięgnięcia po tę płytę. Debiutanci. Słaba nazwa. Marny tytuł płyty. A jednak coś mnie podkusiło. Wrzuciłem „Time to Burn” do odtwarzacza, posłuchałem kawałka tytułowego… później jeszcze raz, i jeszcze raz. Co tu dużo gadać – rock’n’roll! Naiwny, banalny, ale zarazem pełen młodzieńczej energii i najzwyczajniej w świecie przebojowy.

Niestety, jedna jaskółka wiosny nie czyni. I tak jest w przypadku Taking Dawn. Początkowo chciałem ich wrzucić do jednego worka z Aibourne i The Answer . Następni spadkobiercy AC/DC - pomyślałem. O ile jednak wspomniane kapele robią na mnie dobre wrażenie swoją szczerością i bezpretensjonalnością, to opisując Taking Dawn nie mogę już użyć tych samych epitetów. Jak na mój gust, to za dużo tu heavy-metalowego kiczu. W takich kompozycjach jak „Close Your Eyes”, które zalatuje latami 80., nie razi to jeszcze tak bardzo. Gorzej jest , kiedy zaczynają brzmieć nowocześnie. Wtedy okazują się podróbką Avenged Sevenfold skrzyżowaną z… The Offspring?

Bez wątpienia najlepiej wypadają tu fragmenty czysto hard rockowe i jeśli na następnych płytach pójdą w tym kierunku, to może jeszcze coś z nich będzie.

Ocena: 5/10

Próbka (Proszę zwrócić uwagę na panią w konfesjonale – z pewnością podnosi ocenę teledysku):

Time to burn (Video)

(Paweł D.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz