Z Fun Lovin’ Criminals jest podobna historia, co z The Prodigy. Niby to z rockiem nie wiele ma wspólnego, a jednak zespół ma pewne poszanowanie wśród odbiorców cięższej muzy. Czemu? Może ze względu na to, że nie stronią od żywego instrumentarium i jednak tę gitarkę (choć częściej jazzową niż rockową) można usłyszeć tu i ówdzie. Tyle wstępu.Fun Lovin’ Criminals długo kazali na siebie czekać. Ich poprzedni album „Livin’ In the City” ukazał się okrągłe pięć lat temu. Co się zmieniło od tamtego czasu? Okazuje się, że niewiele. Na „Classic Fantastic” otrzymujemy dobrze nam znaną miksturę. Składniki? Tradycyjnie – hip-hop, soul, funk, blues, jazz, rock. A z nowości – kilka nut a’ la „old-school dancing”. Eklektycznie, nieprawdaż? Fun Lovin’ Criminals mieszają jednak jak należy. Właśnie. Mieszają, a nie skaczą po stylistykach. Dzięki temu album jest bardzo spójny, bardzo naturalny.
„Classic Fantastic” to doskonała płyta do słuchania późną nocą, kiedy to już nie mamy energii na machanie głową na lewo i prawo. Taki muzyczny chill out (choć z kilkoma zadziorami).
Ocena: 7/10
Próbka:
Classic Fantastic (Video)
(Paweł D.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz